UWAGA! ZMIANA ADRESU BLOGA! WWW.MANUFAKTURASMAKOW.COM

Carpaccio z pieczonych buraków


Dziś mam dla was przepis, który trochę przełamuje oryginalną recepturę. Tradycyjne carpaccio, to bardzo cieniutko pokrojona wołowina, z dodatkiem orzechów oraz serów, polana oliwą. W mojej wersji zgadza się wszystko, oprócz mięsa, które zastąpiłam pieczonym burakiem. Dla wydobycia aromatu buraka, wybrałam bundz, który tutaj świetnie się komponuje, ale do tego rodzaju carpaccio będzie pasować każdy ser o wyrazistym smaku.

Składniki (na 3 -4 porcje):
1 burak
około 200 g bundza
2 - 3 łyżki orzechów pinii
oliwa
ocet winny lub cytryna
łyżka posiekanej natki pietruszki
łyżka płynnego miodu
sól, pieprze do smaku

Carpaccio:

Burak zawijamy w folię aluminiową i pieczemy przez 90 minut, w temperaturze 200 stopni. Po wystudzeniu kroimy na cienkie plasterki, tutaj dobrze sprawdza się krajalnica. W ten sam sposób, czyli możliwie najcieniej, kroimy ser. Tak przygotowane produkty układamy naprzemiennie na półmisku lub w porcjach na talerzach. Całość posypujemy orzeszkami pinii i polewamy sosem winegret.

Sos winegret:

Do miseczki wlewamy łyżkę octu, łyżkę miodu, sól, pieprz i mieszamy do całkowitego rozpuszczenia składników. Następnie dolewamy cienkim strumieniem oliwę (około 6 łyżek), przez cały czas mieszając. W trakcie dolewania oliwy warto kilka razy spróbować sos tak, żeby odpowiadał naszym upodobaniom smakowym. Na końcu dodajemy posiekaną natkę. Sos powinien mieć konsystencję emulsji. 

Smacznego!
Ania :)


 

 

 

Tatar ze śledzia z suszonymi pomidorami

Tatar ze śledzia z suszonymi pomidorami | Manufaktura Smaków

Tatar ze śledzia z suszonymi pomidorami ostatnio zawładnął naszymi sercami i oczywiście podniebieniami. To jedna z tych przystawek, które naprawdę zapadają w pamięć, już od pierwszego kęsa i ma się ochotę na więcej. Jeśli planujecie karnawałową imprezę i chcecie zaserwować gościom coś nieprzeciętnego, coś, co na pewno zapamiętają na długo, to ten tatar będzie idealny. Najlepiej smakuje na obficie skropionym cytryną plasterku jabłka, tutaj nie bójcie się dać dużo soku, bo naprawdę świetnie komponuje się z całością. A jakby tego wszystkiego było jeszcze mało, to tatar świetnie smakuje z... blinami!

Składniki:
4 dobrze wymoczone matiasy 
1 czerwona cebula
pół słoika suszonych pomidorów
łyżka posiekanej natki pietruszki
pół cytryny
duże, najlepiej czerwone, jabłko
oliwa
pieprz

Matiasy, cebulę i pomidory kroimy w drobną kostkę. Masę lekko doprawiamy pieprzem i mieszamy z natką pietruszki oraz oliwą. Jabłko kroimy w plastry i skrapiamy sokiem z cytryny. Masę śledziową wkładamy do małych naczyń, mogą to być np. filiżanki do espresso (tak, jak na zdjęciu) lub małe kokilki. Pamiętajcie, żeby masę dobrze upchnąć w naczyniu, inaczej nie zachowa kształtu.  Przed wyjęciem tatara z naczynia, okrawamy brzeg czubkiem noża (wtedy łatwiej wyjdzie) i wykładamy na wcześniej przygotowany plaster jabłka (obficie skropiony). Całość dekorujemy natką pietruszki.


Smacznego!
Ania :) 


Tatar ze śledzia z suszonymi pomidorami | Manufaktura Smaków 

Keks królewski


Co zawsze i wszędzie jest w stanie poprawić mi nastrój? Ciasto! Najlepiej domowe ;) Tym razem mam dla Was przepis na pyszny keks królewski, który naprawdę zasługuje na swoją nazwę i to z kilku powodów;) Uwielbiam to ciasto nie tylko ze względu na wspaniały smak, ale także łatwość w przygotowaniu, no i jeszcze rozmiar - z tego przepisu wyjdzie Wam ciasto na dużą keksówkę. Gorąco polecam!

Składniki:
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka cukru
250 g masła
5 jajek
1 i 1/2 szklanki bakalii
1 łyżeczka proszku dopieczenia
2 łyżki mąki ziemniaczanej
masło i bułka tarta do wysmarowania formy

Bakalie zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 25 minut, gdy napęcznieją odsączamy z nadmiaru wody. Tak przygotowaną mieszankę obtaczamy w mące ziemniaczanej. Następnie żółtka ucieramy z cukrem i masłem na puszystą masę.  Białka ubijamy na sztywno, dodajemy do masy i delikatnie mieszamy. Do mąki wsypujemy proszek do pieczenia i dokładnie mieszamy, następnie dodajemy bakalie. Na koniec łączymy obie masy i dokładnie mieszamy. Tak przygotowane ciasto przekładamy do wcześniej wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tarą formy. Keks pieczemy przez 60 minut (do suchego patyczka) w temperaturze 180 stopni. 

Smacznego!
Ania :)

Rozgrzewający napój imbirowo - cytrynowy


Dopadły Was wirusy? Nic tak dobrze nie działa na przeziębienie i grypę jak ten napój! Nie dość, że świetnie smakuje, to jeszcze bardzo przyjemnie rozgrzewa :) Wszystkie składniki tego napoju mają dobroczynne działanie, np. cynamon nie tylko działa rozgrzewająco, ale także jest jednym z najlepszych przeciwutleniaczy, miód ma silne właściwości bakteriobójcze, a imbir przeciwzapalne. Po prostu samo zdrowie ;)

Składniki:
1,5 przegotowanej wody
3-4 plasterki świeżego imbiru
2 całe kawałki kory cynamonowej
2-3 łyżki miodu
skórka i sok z 1 cytryny

Przegotowaną wodę studzimy do temperatury 40 stopni, następnie dodajemy imbir, cynamon, miód, sok z połowy cytryny i plasterki z drugiej połowy. Całość dokładnie mieszamy i odstawiamy na chwilę dla wydobycia smaków. 

Smacznego!
Ania :) 


Faszerowane pieczarki brunatne



W te święta postawiliśmy na nowe połączenia smakowe, które zachwycają i motywują do dalszych, kulinarnych poszukiwań. Takim właśnie odkryciem są faszerowane brunatne pieczarki, które idealnie komponują się z... czerwonym barszczem! Wcześniej pieczarki zawsze pojawiały się jako samodzielna przystawka, jednak tym razem stanowiły dodatek do barszczyku i to był naprawdę strzał w dziesiątkę! Koniecznie musicie wypróbować ten przepis ;)
Składniki:
6 dużych pieczarek brunatnych (mogą być też zwykłe)
70 - 80g sera z niebieską pleśnią 
1 średnia cebula
1/2 szklanki orzechów włoskich
łyżka bułki tartej
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
3 łyżki masła
sól, pieprz do smaku

Pieczarki myjemy i dokładnie suszymy za pomocą papierowego ręcznika, następnie odcinamy trzony. Cebulę oraz trzony drobno kroimy w kostkę i podsmażamy na maśle. Ser rozgniatamy widelcem, dajemy posiekaną pietruszkę i podsmażoną cebulę z trzonami. Orzechy drobno siekamy i dodajemy do powstałej masy, pozostawiając jednak 2 łyżki orzechów do posypki. Farsz doprawiamy solą i pieprzem do smaku. 

Kapelusze napełniamy farszem, posypujemy zrumienioną na suchej patelni bułką tartą, wymieszaną z odłożonymi wcześniej orzechami i ustawiamy w wysmarowanym masłem naczyniu żaroodpornym. Na każdym kapeluszu kładziemy odrobinę masła, pieczarki zapiekamy przez 20 -25 min. (w zależności od wielkości) w temperaturze 200 stopni. 


Smacznego!
Ania :)  


 

Korzenne ciasteczka


Są przepisy i smaki, które przywołują najrozmaitsze wspomnienia, receptura, którą się z Wami dzisiaj podzielę jest dla mnie naprawdę szczególna. Przepis na ciasteczka znalazłam w świątecznej broszurce z przepisami w 2008 roku i był jednym z pierwszych, który pojawił się rok później na moim pierwszym, kulinarnym blogu. Od tamtego czasu nie robiłam tych ciasteczek, po prostu o nich zapomniałam, a wspomniana broszura znów zaginęła. Przypomniało mi się o nich dopiero kilka dni przed Wigilią, kiedy szukałam prostego przepisu na korzenne ciasteczka. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że są to najlepsze ciastka, jakie kiedykolwiek upiekłam i jadłam. Są po prostu idealne :) 

Składniki:
250g mąki
łyżka imbiru w proszku
łyżeczka proszku do pieczenia
100g cukru
łyżeczkę cukru waniliowego
płaska łyżka przyprawy do piernika
łyżeczka cynamonu
¼ łyżeczki gałki muszkatołowej
200g masła
jajko 




Mąkę oraz imbir mieszamy z proszkiem do pieczenia, cukrem, cukrem waniliowym i przyprawami. Następnie siekamy z zimnym masłem oraz jajkiem, szybko zagniatamy. Powstałe ciasto owijamy folią spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki. Po upływie wyznaczonego czasu, wyjmujemy ciasto z lodówki, odrywamy spory kawałek (resztę chowamy z powrotem), rozwałkowujemy na grubość około ½ cm i wykrawamy ciasteczka. Wycięte kształty układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Ciastka pieczemy przez około 15 minut w temperaturze 180 stopni.

Smacznego!
Ania :)
  

 

Bliny


Obiecałam Wam wczoraj przepis na bliny, więc słowa dotrzymuję :) Receptura ta zdecydowanie należy do kategorii: proste i genialne. Bliny nie tylko świetnie smakują z różnymi dodatkami, choć zdecydowanie najlepiej z klasycznym połączeniem śmietany, łososia i kawioru, ale także bardzo dobrze znoszą podgrzewanie, nic przy tym nie tracąc. Jeśli planujecie przyjęcie i jednym z dań będą właśnie bliny, to spokojnie możecie je przyrządzić nieco wcześniej, a później tylko podgrzać ;)

Składniki:
400 g mąki gryczanej (2 i 1/4 szklanki)
1 opakowanie suchych drożdży (instant)
1 i 1/2 szklanki mleka
3 jajka
szczypta soli
1,5 łyżki stopionego masła
masło klarowane do smażenia

W dużej misce mieszamy mąkę, drożdże, mleko, żółtka i sól. Całość wyrabiamy i dodajemy masło oraz szczyptę soli. Do tak wyrobionego ciasta dodajemy ubitą na sztywno pianę z białek. Ciasto zostawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia, przez około 40 minut.

Na rozgrzaną patelnię (z odrobiną masła klarowanego) nakładamy łyżką ciasto, formujemy w małe placuszki i smażymy z obu stron na rumiano. Bliny podajemy prosto z patelni, ze śmietaną, wędzonym łososiem i kawiorem. Placuszki świetnie też znoszą podgrzewanie, nawet w mikrofalówce, posmarowane odrobiną masła. 


Smacznego!
Ania



Choinka z ciasta francuskiego z Nutellą

 
Jest kilka rzeczy, które zawsze mam w lodówce, takie moje małe, kulinarne must have na każdą okazję, zwłaszcza, kiedy nie uśmiecha mi się przyrządzanie pracochłonnych dań, albo kiedy mam ochotę na coś słodkiego. W obu przypadkach genialnie sprawdza się ciasto francuskie, które prawie zawsze można u mnie znaleźć. Tym razem padło hasło: Zjadłbym coś słodkiego, nie ma tam niczego w szafeczce? Nie było. Ale było za to opakowanie ciasta francuskiego i słoik Nutelli :) 25 minut później zajadaliśmy się jeszcze ciepłą choinką z czekoladowym nadzieniem. Deser prosty i genialny, zwłaszcza przed świętami ;)

Składniki:
opakowanie ciasta francuskiego
słoik Nutelli 

Ciasto wyjmujemy z opakowania, składamy na pół, delikatnie dociskamy grzbiet, żeby zaznaczyć miejsce nacięcia. Przecinamy na dwie połówki, pierwszą grubo smarujemy Nutellą, a następnie przykrywamy drugim kawałkiem ciasta. Wycinamy kształt choinki i nacinamy brzegi tak, żeby powstały gałązki, które następnie skręcamy (najlepiej dwa razy, inaczej mogą się rozkręcić). Całość pieczemy w temperaturze 180 stopni, przez 25 min. (do zrumienienia). 

Oczywiście wszystkie "ścinki" również piekę, bo choć nie wyglądają tak pięknie, jak choinka, to smakują równie dobrze ;) Takie słodkie drzewko możecie również zrobić w wersji maxi, wtedy będą potrzebne dwa opakowania ciasta. 


Smacznego!
Ania :)  
 

Manufaktura Smaków ma 2 lata!


Piszę ten post od samego rana i napisać go nie mogę, a dziś Manufaktura Smaków obchodzi drugie urodziny! Dokładnie dwa lata temu, 17 lipca 2014 roku, opublikowałam pierwszy post na blogu i był to przepis na Łososia w marynacie teriyaki (klik). Jestem, a w zasadzie jesteśmy, bo Manufaktura Smaków to blog rodzinny, od dwóch lat w sieci. To naprawdę niesamowite! A jeszcze bardziej niesamowite jest to, że są osoby, które tu zaglądają :) Kochani, dziękuję że jesteście :*


Ale jak to się wszystko zaczęło? 


Pomysł na bloga pojawił się znacznie wcześniej, ale wcielenie go w życie zabrało mi trochę czasu, jednak pamiętam dzień, kiedy pojawił się TEN impuls, który sprawił, że powstała Manufaktura Smaków. Nie wiem jak to się stało, ale dokładnie zapamiętałam moment, w którym postanowiłam założyć nowego bloga. To był jeden z tych wspaniałych, leniwych dni, kiedy nigdzie nie trzeba się spieszyć i bez żadnych wyrzutów sumienia można się rozkoszować słodkim lenistwem. Oglądałam program kulinarny, w którym kucharz przygotowywał deser z sezonowych owoców, z lodami, bezikami i odrobiną bitej śmietany. Dokładnie w tym samym momencie moje synapsy zaiskrzyły i pomyślałam, że rodzinny blog kulinarny ze sprawdzonymi przepisami, których w naszych zeszytach, notesach, segregatorach, wydartych kartkach z kalendarzy czy starych książek kucharskich przecież nie brakuje, to genialny pomysł. Chwilę później zapisywałam pomysły na nazwę bloga, wieczorem Manufaktura Smaków pojawiła się w sieci, a trzy dni później, czyli 17 lipca, opublikowałam pierwszy wpis. Jednak nie jestem jedyną osobą, która pracuje nad tym miejscem, drugą współautorką jest moja mama, która woli pozostać nieco na uboczu, choć ma gigantyczny wkład w to, co się dzieje na blogu. Nie zapominajmy także o niekwestionowanych gwiazdach mediów społecznościowych, czyli o naszych kotach, których zdjęciami wciąż Was zasypuję.




Czy dostałaś KitchenAida?



Nie, nie dostałam ;) Nie wiem dlaczego, ale to pytanie wciąż wraca, chyba zacznę prowadzić statystyki. Kiedy mówię o blogowaniu od razu padają pytania o zarobki, czy to się opłaca i czy można z tego wyżyć. O blogach i blogerach zrobiło się w przeciągu ostatnich kilku lat głośno, blogerzy pojawiają się w programach, prasie, rozmaitych akcjach, a ich wpisy czy materiały wideo często przyciągają więcej odbiorców, niż tradycyjne media. Z biegiem czasu pojawiły się także firmy i sponsorzy, którzy dostrzegli w blogach potencjał reklamowy. Czy jest w tym coś złego? Oczywiście, że nie, bo połączenie pasji z możliwością zarabiania na tym, co się uwielbia robić, to przecież nic złego. Jednak z drugiej strony zaistniało także niesprawiedliwe przekonanie, że blog = łatwa kasa i prezenty. Cóż, każdy, kto kiedykolwiek prowadził własnego bloga, czy portal wie, że nie jest to łatwe zajęcie.


Czego się nauczyłam przez te dwa lata?


Chciałabym napisać, że stałam się bardziej uporządkowaną i lepiej zorganizowaną osobą, ale niestety to nie jest prawda. W tym zakresie wciąż muszę nad sobą popracować, bo blog to nie tylko praca nad wpisami, ale także nas samym sobą ;) Jednak z tego chaosu, który nazywam bogowaniem wyniknęło naprawdę dużo dobrych rzeczy, przede wszystkim zaczęłyśmy porządkować nasze przepisy, a to przy takiej ilości receptur, jakie posiadamy, wcale nie jest proste. Oczywiście wiele pracy jeszcze przed nami, znaczna część przepisów nie została jeszcze opracowana na bloga, ale pierwsze efekty już są widoczne. Teraz, jeśli czegoś nie pamiętam, to zerkam na bloga, a nie przekupuję wszystkie możliwe książki, zeszyty, segregatory i luźne kartki. Mam jeszcze nadzieję, choć może jestem trochę naiwna, że wreszcie odnajdę mój autorski przepis na pieczone buraczki, który tak dobrze schowałam, że sama nie mogę znaleźć. 

Dużym krokiem na przód jest także jakość zdjęć, które się tutaj pojawiają. To właśnie dzięki Manufakturze Smaków zdecydowałam się na nową lustrzankę, oświetlenie i inne fotograficzne przydasie. Dużo jeszcze przede mną, ale wciąż się uczę i mam nadzieję, że kiedyś moje zdjęcia będzie można określić mianem profesjonalnych :)

Plany na przyszłość? 


Wciąż się rozwijać! Pod dwóch latach blogowania wiem już trochę więcej o współczesnej blogosferze, czytelniczych upodobaniach, panujących trendach i o sobie samej. Wreszcie, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że wiem, czego chcę i jak ma wyglądać blog. Mam nadzieję, że w trzecim roku istnienia Manufaktury Smaków uda mi się wcielić w życie wszystkie pomysły, które wciąż kłębią się w mojej głowie. Będę iść do przodu, obmyślać i testować nowe przepisy, wciąż się rozwijać i cieszyć tym, co już mam i co już udało mi się, a raczej nam, osiągnąć :) 

Zmiany! Coraz częściej zastanawiam się nad przeniesieniem bloga na płatny serwer, z wykorzystaniem trochę bardziej elastycznego oprogramowania, które z kolei pozwoli mi na rozplanowanie i "urządzenie" bloga wedle własnych upodobań. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęłam, ale plany stają się coraz bardziej realne. Prędzej, czy później trzeba będzie się wreszcie usamodzielnić :) Do tego czasu będę modyfikować obecną formę bloga i jego treść. Już teraz pojawiły się nowe działy (Nasze akcje, Testy i recenzje, Kuchenni pomocnicy, Lifestyle), a to oznacza, że tematyka, jaką tutaj poruszam, znacznie się poszerzy. 


Pełna wiary i optymizmu zaczynam trzeci rok blogowania :) Niech to będzie dobry i udany rok dla nas wszystkich!


Ania :)